Sen o Polsce
Saturday, December 27th, 2008Śni mi się Polska. Nie pamiętam od kiedy, z pewnością od małego. Na ogół jakoś tak łagodnie, lirycznie. Nie budzę się przerażony, zlany zimnym potem, jak wtedy, kiedy śni mi się coś innego. Jakieś łąki, rzeczki, bazie na drzewach, kiedy jeszcze ziemia skuta lodem…
Czasami jednak sny o Polsce bywają męczące. Pamiętam, któregoś ranka, jeszcze w latach 70., obudziłem się i zacząłem gorączkowo spisywać zapamiętany jeszcze sen o wolnej ojczyźnie. Jakieś w miarę wolne wybory, duża autonomia w rodzaju fińskiej, wolny rynek, półki pełne towarów… Znalazłem te nieskładne zapiski w dwadzieścia lat później: jakże ubożuchne bywają moje sny!
Dziś, na progu 2009 roku, znowu śniła mi się Polska. Była raczej odarta z romantyzmu. Gosiewski z Kurskim siedzieli przed jakąś komisją sejmową i krzyczeli: „Oskarżam PiS o łamanie prawa”, „Oskarżam PiS o niszczenie praworządności”… Koszmar… Musiałem się na chwilę obudzić, ale gdy znów zasnąłem koszmar powrócił, ale inaczej: Polska była w kryzysie, pieniądze nie były nic warte, przechodzący ulicami miast manifestanci podpalali budynki publiczne, a policja nie interweniowała. Ktoś krzyczał: „Ustawiać szubienice”, ale trudno było znaleźć belki na ich budowę. Podobno egzekucje pod nadzorem zweryfikowanych księży przeprowadzano, młócąc skazańców kijami… Brakowało prądu, a kiedy na chwilę się pojawiał, na ekranach telewizorów zamieniali się co chwila Lech i Jarosław Kaczyńscy, by powiedzieć, że ruchy wojsk u naszej wschodniej granicy to „niesłychana prowokacja”, ale że nie ma się czym przejmować, bo po pierwsze Polska ma oczywista rację, a po drugie jest zwarta i gotowa odeprzeć każdy atak…
Nie wytrzymałem, obudziłem się i zapaliłem światło. Cisza, tylko gdzieś daleko ujadał pies. Napiłem się czystej wody, odetchnąłem, spojrzałem na zegar: trzecia w nocy… Przez chwilę walczyłem z pokusą, by znów zasnąć; a nuż nadejdą jakieś przyjemniejsze sny, rzeczka, bazie?.. Ale otrząsnąłem się: sny są nieobliczalne. Już lepiej czuwać. Czasami jawa jest bezpieczniejsza niż sen.
W witrynie SON pojawiły się znaczące teksty dwojga wybitnych autorów: Lilii Szewcowej i Jerzego Surdykowskiego. Szewcowa to czołowy ekspert moskiewskiego Centrum Carnegie, to „najwyższa półka” rosyjskich politologów. Niedawno zaliczona została do grona 100 najbardziej wpływowych intelektualistów świata. Wiosną br. uczestniczyła w debacie „Autorytaryzm i autorytety”, zorganizowanej w Warszawie przez Fundację Centrum Prasowe dla Krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Jest autorką m.in. wydanych w języku angielskim i cieszących się dużym uznaniem książek: „Putins Russia” oraz „Russia. Lost in transition”. Z kolei Jerzy Surdykowski, wiceprezes zbuntowanego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w roku 1980, znakomity publicysta, były dyplomata, długo nieobecny na łamach prasy, sumuje doświadczenia tzw. „IV Rzeczpospolitej” – autor, który sam głosował za wyborem Lecha Kaczyńskiego na prezydenta…